Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter nk
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English

AKADEMIA ŚMIECIOWA. Wykład III: Kompost.

Autor Jerzy Kucharski
Data utworzenia: 29 maj 2013, 08:58 Wszystkich komentarzy: 1


AKADEMIA ŚMIECIOWA. Wykład III: Kompost.

Ostatnio spotkałem się z dziwnym pytaniem dotyczącym kompostu. Do czego on może być wykorzystany? Sądziłem, że każdy wie do czego służy kompost. Okazuje się, że uczymy się całe życie, a ja dodatkowo nauczam.

Kompost powstaje poprzez biologiczny rozkład zebranych bioodpadów z udziałem tlenu w kontrolowanych warunkach przy udziale mikro i makroorganizmów. Natomiast bioodpadami są odpady żywności, odpady z ogrodu i nawet papier oraz tektura.

Czasami mogą Państwo spotkać się z pojęciem odpadów mokrych. Wynika to w głównej mierze z tego, że odpady z kuchni zawierają bardzo dużo wody. To one idealnie nadają się na kompost.

Proces kompostowania zachodzi również w glebie, tylko dużo wolniej.

Kompostowanie jest prosem biotermicznym. Czasami jest on tak intensywny, że w zdeponowanych na składowisku odpadach biodegradowalnych może dojść do samozapłonu. Co w tedy robić? Trzeba rozgrzebać składowisku, zlokalizować źródło ognia i zalać wodą palące się i tlące śmieci. Czy coś takiego gasiłem? Skłamałbym mówiąc nie.

Wróćmy do kompostu. Można tu wyróżnić dwie fazy.

Pierwsza faza określana jest często jako kompostowanie intensywne lub fazą wysokotemperaturową.

Druga faza nazywana jest fazą dojrzewania.

To tak w bardzo dużym skrócie.

Jeśli mamy przydomowy kompostownik to musimy dbać o wilgotność pryzmy i dostęp tlenu. Mikro i makroorganizmy nie lubią przesuszenia zdeponowanego materiału w pryzmie. Nie lubią one również nadmiaru wody. Materiał w kompostowniku zaczyna wówczas gnić nie butwieć. Także tlen jest niezbędny dla lepszego i szybszego przetwarzania odpadów w kompost.

I tak w prosty sposób produkujemy naturalny nawóz dla roślin w naszych ogródkach bez metali ciężkich i bóg wie czego. Torebki po herbacie, zmielona kawa, skórki z owoców, obierki, natki, chusteczki higieniczne zamieniają się w cenny surowieć, który nie musimy już kupować.

Rośliny potrzebują tego pokarmu. Jakże często zastępujemy go chemią idąc na skróty za sprawą naszego wygodnictwa. Nie tylko wygodnictwa. Dbając o ogród sprzątamy go z tego co rośliny produkują dla siebie. To samo dzieje się w parkach, z których znikają liście jesienią. To ich pokarm, który my im odbieramy. Te liście zbutwiałyby i trafiły z powrotem do gleby i korzeni roślin. To naturalny cykl, w który my powinniśmy się włączyć.

Czy warto? Warto bo są tego wymierne korzyści. Oszczędzamy i zarabiamy. Jak oszczędzamy? Segregując i produkując kompost. Zarabiamy, gdyż uzyskujemy lepsze plony na naszych przydomowych i działkowych grządkach. No i coś jeszcze. Przyjemność z pracy w ogródku, gdy widzimy jak wszystko fajnie nam rośnie i kwitnie.

Chyba Ameryki nie odkryłem. Prawda jest i taka, że i Kolumb jej nie odkrył, gdyż zamieszkana była przez tych co dotarli do niej z drugiej strony. Ale nie byłby sobą, gdybym nie wrzucił kamyczka do ogródka.

Kompostowanie to rozwiązanie problemu z ustabilizowanym osadem. Jak go wykorzystać? Trzeba tylko pomyśleć.

PS. Żywe śmieci. To temat następnego wykładu.




Komentarze

No tak , można zarabiać na kompoście ale wpierw trzeba mieć kompostownik a coś mam wrażenie że miasto nasze nie ma i mieć nie będzie.

Bardzo ładne kotki Panie Jurku.
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.