Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter nk
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English


Traugott von Schweinitz nie przyleciał na wakacje

Autor Miłosz Kołodziej
Data utworzenia: 31 sierpień 2013, 08:23 Wszystkich komentarzy: 0


Traugott von Schweinitz nie przyleciał na wakacje

Założyciel i redaktor naczelny portalu frontflieger.de – Thorsten Pietsch dla chojnow.pl

Miłosz Kołodziej: Młody lotnik, jeszcze bardzo niedoświadczony, przyleciał do domu bojową maszyną. Czytałem, że słynnemu Czerwonemu Baronowi - Manfredowi von Richthofen zdarzało się przylecieć do Świdnicy, można zrozumieć, że dowódca i legenda już za życia - mógł sobie na to pozwolić, ale Traugott von Schweinitz nie był asem przestworzy, było nowym żołnierzem w szwadronie. Czy było możliwe, aby żołnierz leciał bojową maszyną, np. na urlop?

Thorsten Pietsch: O ile mi wiadomo, Manfred Freiherr von Richthofen nigdy nie przybył samolotem do Świdnicy. Nawet wtedy, kiedy był już bardzo znany i był dowódcą, nie mógł sobie na to pozwolić. Poza tym, samolot myśliwski nie był zbyt praktyczną maszyną do takich podróży. Zdarzało się, że von Richthofen latał z frontu do Berlina, lub na spotkanie z Cesarzem do Bad Kreuznach, ale używano do tego starszego modelu samolotu, który został przerobiony na dwumiejscową „maszynę turystyczną”. Taki samolot w szwadronie faktycznie był. Jeśli chodzi o Traugotta von Schweinitz i jego przylot w rodzinne strony, to mogło się to zdarzyć w czasie lotówtreningowych. Nie można zaprzeczyć, iż bywało tak, że ktoś był szkolony np. w Hannoverze a jego rodzina mieszkała w Brunszwiku, to mogło do takiej wizyty dojść. Chciałem podkreślić, że takie wydarzenie mogło mieć miejsce tylko w czasie treningowych lotów długodystansowych, które były ćwiczeniami, na pewno nie był to lot na urlop, to nie było możliwe.

Ile Albatros D. Va, którym przyleciał Traugott von Schweinitz potrzebował miejsca na wylądowanie i start. Jakie prędkości osiągał, jak wysoko mógł się wznieść, jak często wymagał tankowania?

Do startu potrzebował pasu o długości 100 metrów. Maksymalna prędkość osiągana przez samolot wynosiła między 160 a 180 km/godz. Teoretycznie mógł osiągnąć nawet wysokość 6000 metrów, ale zwykle latano nie wyżej niż na 4000 metrów, na takich wysokościach konieczne już były maski tlenowe i temperatura była bardzo niska. Bez konieczności tankowania mógł pokonać dystans od 250 do 350 km.

Wiemy, że Traugott von Schweinitz nie poniósł śmierci w walce, tylko, że jego maszyna spadła i roztrzaskała się o ziemię. Czy takie wypadki zdarzały się często? Albatros D Va. był samolotem bardzo zawodnym?

Albatros D.Va był cichym i naprawdę dobrym samolotem jak na tamte czasy. Oczywiście wypadki i katastrofy, prawie 100 lat temu zdarzały się bardzo często. Proszę sobie wyobrazić, że jeden na czterech(!) lotników ginął nie na froncie a w wypadku, podczas ćwiczeń, w kraju. Na taką statystykę wpływały min.: wady techniczne, złe paliwo, problemy pogodowe i wiele innych czynników.

W lokalnej kronice wsi Konradówki i Piotrowic znajdujemy jeszcze jedno nazwisko żołnierza, który także był blisko bojowego lotnictwa – chodzi o Gottholda Patrana. Wiemy o nim coś więcej?

Porucznik rezerwy 229 pułku Piechoty Gotthold Petran urodził się 11 września 1892 w Conradsdorf, zmarł 4 stycznia 1918, znajdujemy o nim informacje, że był obserwatorem przy jednostce bojowego lotnictwa stacjonującego w Neubreisach, dzisiejsza Francja. Status obserwatora mógł oznaczać, że był krok od szkolenia dla jednostek frontowych.


zdjęcie: Thorsten Pietsch. Źródło: frontflieger.de



Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.