Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter nk
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English

Oglądaj, słuchaj, czytaj! Część 7.

Autor Monikaaa
Data utworzenia: 04 kwiecień 2014, 13:03


Oglądaj, słuchaj, czytaj! Część 7.
Każdy ma prawo do życia i szczęścia. Wydaje się to czymś oczywistym. Czy jednak zawsze tak było/będzie? Film „Nie opuszczaj mnie” z Carrey Mulligan, Andrew Garfield’em i Keirą Knightley przedstawia sytuację, która temu przeczy. Melodramat z elementami science fiction stanowi głos w dyskusji o charakterze etycznym. Czy wszyscy są równi i mają jednakowe prawa? Czy każda istota żywa jest wyjątkowa? Poza filmem proponujemy dzisiaj muzykę Devendry Banharta – artysty, który w 2013 roku pojawił się w Gdyni na Opener Festival. Jego ósmy z kolei album „Mala” zachwyca subtelnością, miękkim brzmieniem i przyjemnymi melodiami. Słuchając można zatapiać się w oryginalnych dźwiękach. Polecamy.




Nie opuszczaj mnie


Gatunek: melodramat, science fiction
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Reżyseria: Mark Romanek
Scenariusz: Alex Garland
Obsada: Carrey Mulligan, Andrew Garfield, Keira Knightley, Izzy Meikle-Small, Charlie Rowe, Ella Purnell, Charlotte Rampling, Sally Hawkins


Film „Nie opuszczaj mnie” powstał na podstawie powieści Kazuo Ishiguro „Okruchy dnia”. Przedstawiona historia ma miejsce w niedalekiej przeszłości, w latach 70-tych i 90-tych ubiegłego wieku. I choć wydarzenia są fikcyjne wydają się bardzo realne m.in. dzięki naturalistycznie oddanej codzienności angielskiej.

Główni bohaterowie - Kathy (Carrey Mulligan), Tommy (Andrew Garfield) i Ruth (Keira Knightley) wychowują się wspólnie w szkole z internatem w Hailsham. Przyjaźnią się i razem dorastają. Długo pozostają nieświadomi swojego prawdziwego przeznaczenia. Gdy w końcu opuszczają szkolne mury, gdy mogą rozpocząć samodzielne, dorosłe życie muszą się zmierzyć z okrutną prawdą. Ich drogi rozchodzą się, by po latach ponownie się spotkać.

Melodramat z elementami science fiction dotyczy przede wszystkim ludzkiej przemijalności, lęku przed osamotnieniem i nieuchronną śmiercią. To także zabranie głosu w dyskusji o charakterze etycznym. Dotyczy m.in. unikalności każdego stworzenia. Ciekawie nakreślone postaci głównych bohaterów prezentują obraz człowieka - istoty wyjątkowej, wrażliwej i uduchowionej.

Na uwagę zasługuje przede wszystkim fabuła, w tym poruszany problem natury etycznej. Nie zdradzam za wiele, aby pozostawić przyjemność z oglądania i stopniowego odkrywania.

Po seansie mimowolnie cisną się na usta pytania: Czy podobna sytuacja rzeczywiście mogłaby mieć miejsce? Czy ludzie zdecydowaliby się na przekroczenie pewnych granic? Czy indywidualność jednostki może zostać podważona?

Bardzo dobra gra Carrey Mulligan (jak zwykle zresztą).

Gorąco zachęcamy do obejrzenia.
Kino ku refleksji! Bo czasami warto się zastanowić…




Devendra Banhart
"Mala"


Artysta: Devendra Banhart
Gatunek: lo-fi, freak folk, psychodelia, synth pop, soft rock
Wytwórnia: Warner
Kraj: USA
Data wydania: 18 marca 2013


„Mala” to ósma płyta Devendry Banharta. Artysta z ogromną łatwością i naturalnym wdziękiem łączy: amerykański folk lat 60-tych, elektroniczne, miejscami psychodeliczne brzmienia, synth pop i soft rock. Powołuje do życia sprzeczności, które okazują się nieźle uzupełniać i tworzyć zgrabną całość. „Mala” to muzyka spójna i eklektyczna zarazem, skromna i dumna, radosna i niepokojąca. Nie daje się szufladkować, intryguje - podobnie jak sam artysta.

Jednym z pierwszych, otwierających album utworów jest „Für Hildegard von Bingen” [przyp. red. - Hildegarda z Bingen - XII-wieczna mistyczka, poetka, benedyktynka, po kanonizacji uznana za patronkę naukowców, językoznawców i esperanto]. Rytmiczny, wciągający kawałek stanowi dedykację dla Hildegardy. Artysta tworzy obraz siostry porzucającej zakon na rzecz kariery DJ-ki. Zaciera się granica między dobrym i złym, grzesznym i cnotliwym, boskim i ziemskim, duchowym i cielesnym. Album zamyka przewrotne „Taurobolium”, w którym Devendra intymnie wyśpiewuje, niczym swoją mantrę: „I can’t keep myself from evil” (tłum. „Nie mogę się powstrzymać od złego”).

Płyta to ujmujące przeplatanie się folkowych, minimalistycznych ballad jak np. „Daniel” czy „Won’t you come home” z utworami czerpiącymi z rozmaitych stylistyk np. „Your fine petting duck”, „Won’t you come over” czy „Cristobal Risquez”. Artysta miesza ze sobą również języki: angielski, hiszpański i niemiecki. Hiszpańskie „Mi Negrita” oddaje klimaty południowe - spokojne, leniwe, pełne słońca, a angielsko-niemieckie „Your fine petting duck” (z wokalem partnerki Devendry - Any Krăs) zamienia się w połowie w elektro-disco skłaniające do tańca. O dziwo, język niemiecki brzmi tutaj całkiem przyjemnie, miękko i dźwięcznie. Można? Można! Nawet niemiecki w odpowiedniej oprawie brzmi dobrze.

„Mala” to muzyka pełna niespodzianek, subtelna, o miękkim brzmieniu i z ładnymi melodiami. Nucą się same, o ile wcześniej przekonamy się do konwencji artystycznej Banharta – nonszalanckiej, odrealnionej, miejscami psychodelicznej.

Dla wszystkich, którzy nie lubią banału, potrafią docenić brzmienia oryginalne, niekonwencjonalne, mocno odbiegające od mainstreamu.