Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter nk
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English


Kajakiem po Skorze. Uniejowie – Zagrodno – Jadwisin

Autor Jerzy Kucharski
Data utworzenia: 27 czerwiec 2014, 14:12 Wszystkich komentarzy: 9


Kajakiem po Skorze. Uniejowie – Zagrodno – Jadwisin

Skory nie można lekceważyć, gdyż jest to rzeka pełna niespodzianek. Mielizny, łachy, kotły eworsyjne, lita skała w dnie, kamienie, żwir, piasek, jazy, progi, opony, lodówki, butelki, puszki i … I tacy co chcą ją pokonać kajakiem.

Kajak musi być odporny na bezpośrednie kontakty z różnymi przeszkodami. Jeśli nie jest, to lepiej zrezygnować. Rozprucie dna gwarantowane.

Fajne warunki do spływu zaczynają się od Garbatego Mostu w Uniejowicach. Tu znajdują się w dnie koryta rzeki jedne z ostatnich wychodni skał. Niemniej jednak przy Garbatym Moście można rozpocząć spływ górnym odcinkiem. Trochę powyżej mostu, na prawym brzegu, znajduje się dogodne zejście do wody.

Płynąc Skorą nie warto się spieszyć. Zmienny nurt zmusza do ciągłej uwagi i śledzenia zmarszczek na wodzie. To dzięki nim wiemy jak płynąć. Często trzeba poddać się nurtowi, gdyż on sam przeniesie nas przez wyrwę w kamienistym progu lub między kamieniami.

Początkowo dolina jest szeroka. Przed nami widać wysokie podcięcie erozyjne na prawym brzegu. Tu zaczynają się Zęby Mądrości Skory. To tu, Skora została zepchnięta przez utwory czwartorzędowe bardziej na wschód i zamiast opłynąć ordowickie łupki, to je przecina, a one tną dno kajaka.

Ten fragment trasy jest malowniczy. Zwisające gałęzie drzew, cisza przerywana pluskiem wody i zabawa z wiosłem. Czasami wiosło bardziej wykorzystujemy jako ster.




Progi skalne mają tę zaletę, że przed nimi dochodzi do spiętrzenia wody i jest chwila relaksu. Na granicy Uniejowie i Zagrodna wpływamy w wodą aleję, którą tworzy szpaler drzew obrastających prawy i lewy brzeg. Woda się uspakaja co świadczy, że zbliżamy się do jazu. Po lewej stronie mijamy zabudowania Uniejowie i ogródki schodzące do samej rzeki.

Jaz można pokonać z prawej, zarośniętej strony i chyba rzadko wykaszanej lub po lewej, dzięki życzliwości właściciela ogródka. Odradzam wtargnięcie do ogródka z powodu psów, które tylko przy właścicielu są spokojne. Dogodne zejście jest przez podwórko Damiana Zajdla, który jest pierwszym w Gminie Zagrodno mieszkańcem, do którego goście przypłynęli Skorą w odwiedziny.

Za jazem wpływamy do Zagrodna. Wąskie koryto, fajny stan wody i tylko łacha żwiru do pokonania pod mostem. Jak ją miniemy, to następna przeszkoda dopiero za kolejnym mostem.

Most przy Urzędzie Gminy w Zagrodnie jest tradycyjnym miejsce skąd rozpoczynają się spływy Skorą. Most, łatwy dojazd, dostęp do rzeki i łata wodowskazowa na prawym brzegu. To bardzo cenna informacja. Najlepsze warunki do spływu są wówczas, gdy stan wody wynosi od 90 do 100 cm. Warto pamiętać, że jest to stan wody na łacie wodowskazu i nie odpowiada on faktycznemu stanowi wody w rzece. Przy tym stanie wody łatwiej pokonywać progi na Wariackich Schodach.

Pierwszą przeszkodą w Zagrodnie jest jaz w centrum wioski przed mostem, po którym przebiega trasa Złotoryja – Bolesławiec. Tu trzeba przenieść kajak. Najlepiej to zrobić na lewym brzegu, gdyż jest tu dogodne zejście po murku oporowym jazu. Każdy odcinek rzeki za jazami ma kamieniste dno. Po każdym wyższym stanie wody zmienia się jego konfiguracja. Pomimo wszystko lepiej trzymać się prawego brzegu, gdzie nurt wypłukał rynnę w dnie pozbawionej większych głazów.

Za mostem w Zagrodnie rozpoczyna się jeden z przyjemniejszych odcinków na Skorze. Przy niższych stanach wody należy pamiętać aby trzymać się zawsze zewnętrznej strony zakoli rzeki. Tu jest najgłębiej, a nurt tworzy rynnę erozyjną, w której mieści się kajak.




Skora nie pozwala na bezmyślność. Z lewej na prawą i z prawej na lewą. Tu coś w dnie tkwi, tam rzucamy kajak w nur, który sam nas przepcha między mieliznami i kępami.

Dopływając do Modlikowic woda się uspakaja. To zapowiedź kolejnego jazu. Tu też trzeba trochę pomachać wiosłem, aby dopłynąć do następnej przeprawy.

Tu wbijamy kajak w podmokły prawy brzeg przed studnią powyżej jazu. Jak nie widać studni schowanej w gąszczu pokrzyw, to łatwo zauważyć samotne drzewo na brzegu. Kajak dobrze jest przeciągnąć poniżej jazu. Za studnią jest zarośnięta droga prowadząca do brodu.

Poniżej brodu musimy uważać na przeszkody. Są to gałęzie i powalone drzewa. Trochę z tym jest zabawy. Czasami lepiej wycofać się i jeszcze raz dziobem, a nie bokiem, przemknąć pod zwalonym pniem. Jak nie ma już pnia, to są kępy, czyli żwirowe łachy porośnięte trawami.

Po minięciu tego odcinka wpływamy na „autostradę”. Brzegi wzmocnione kamieniami, porośnięte trawami i prosta droga prowadząca nas do rynny pod mostem w Modlikowicach. Pozornie spokojny odcinek powyżej rynny nie zapowiada kłopotów.

„Rynna” to wybrukowane nierówne dno pod mostem w Modlikowicach zakończone kamienny progiem. Poniżej niewidoczny murek w korycie rzeki, który ma rozbijać tworzący się tu rotor w wodzie. To taka pułapka. Woda wciąga i nie puszcza. W tym miejscu wszystko zależy od stanu wody i długości kajaka. Przy niskim stanie wody długi kajak ma szansę złapać dwie krawędzie i przejść rynnę szorując dnem o kamienie. Przy średnich stanach przeskakują to miejsce i krótsze kajaki. Może się zdarzyć, że głęboko zanurzony dziób złapie murek. No i kłopot. Można też wpaść w rotor. Za rynną na środku koryta tworzy się kępa, którą najlepiej opłynąć z prawej strony. Choć nie ma tu reguły, bo dno po każdym wezbraniu zmienia swój kształt.

Za rynna zaczynają się „wariackie schody”. Tak nazwałem ten odcinek, który kończy się za mostem pod autostradą. Występują tu liczne progi korekcyjne w korycie Skory. Szereg z nich jest zniszczona. Tu warto współpracować z wodą. Jej powierzchnia podpowiada, gdzie woda nas przepchnie lub trafimy w tkwiący w dnie głaz. To wszystko widać na powierzchni wody. Im bardziej burzliwa powierzchnia, tym bardziej urozmaicone dno. Na „wariackich schodach” wiosło przydaje się częściej jako ster niż siła napędowa.

I tak dopłynęliśmy do Jadwisina. Przed metalową kładką prowadzącą na piłkarskie boisko jest bród. To tu warto się zatrzymać i trochę odpocząć, gdyż odcinek Skory poniżej Jadwisina ma kilka ciekawych i zaskakujących miejsc.




Dobiegł końca kajakowy czerwiec. Były kłopoty z pogodą, stanem wody w rzece, ale Skora została dwukrotnie pokonana. Wiele osób mogło się przekonać, że ta leniwa rzeczka wygląda inaczej niż owa struga wody przecinająca Chojnów. Byli i tacy, którzy w Jadwisinie podjęli decyzję, że tu nastąpi koniec ich trudów i próby sił z rzeką. Są to trudne decyzje. Pocieszę ich tym, że rok temu cały spływ zakończył się w Jadwisinie. Czy rzeka wygrała? Nie. Wygrał zdrowy rozsądek.

Prawdopodobnie kajaki wrócą na Skorę we wrześniu. Rok temu zastanawialiśmy się nad zmianą formuły spływu lub stworzenia imprezy o sportowym charakterze. Triatlon. Drużynowa jazda na rowerze, bieg i spływ. Jazda na rowerze i bieg jest do opanowania. Spływ? Tu odradzam rywalizację. Trasa nafaszerowana jest licznymi przeszkodami. Wiele z nich musi zabezpieczyć organizator. Nigdy nie mówiłem jak widziałbym rozwiązanie tego problemu od strony sportowej. Podpowiem, choć rozwiązanie jest proste. Należy wprowadzić limit czasu na odcinku od Jadwisina do Chojnowa. Dopiero w Chojnowie należy przeprowadzić wyścig na czas. Takie kajakowe regaty. Bardzo bezpiecznym miejscem do przeprowadzenia tej części zawodów jest odcinek Skory między weterynarzem a „wodospadem”. Brzeg od ul. Paderewskiego i ścieżka na lewym brzegu, to gotowe już trybuny dla kibiców. Poza tym uczestnicy takich zawodów mają szanse nauczyć się wiosłować zanim dopłyną do Chojnowa.

Życzę powodzenia.


Jerzy Kucharski




Komentarze

ten gosc ma pozytywnie zwariowane pomysly. gratuluje.
zgłoś komentarz
Dziękuję. Czy zwariowane? Bardziej zwariowane jest życie. Spływy się skończyły i można planować coś nowego. Z życiem jest kłopot. Przyznam się dlaczego lubię te imprezy. Tu mam okazję spotkać swoich uczniów. Ostatnio Smoku stwierdził, że czuje się jak za dawnych młodzieńczych czasów. Poza tym mam okazje współpracować z fantastycznym zespołem i równie nieprzewidywalną jak ja moją koleżanką Boną Szaban.
Życzę miłej niedzieli. Jerzy Kucharski
PS. Bonka, życzę Ci udanych wakacji. Profesor
Wiosna, mam wasze zdjęcia z zagrodniańskiego źródła. Reniu, twoje też są.
zgłoś komentarz
Witam Profesorze:) czy dobrze odczytałam powyższy wpis? Czy może jest jeszcze jakaś inna Wiosna:)? Dziękuję za wspaniały czas podczas spływu! Mi i Gosi też przypomniały się licealne czasy:)Fajnie czasem wrócić... Pozdrawiam
zgłoś komentarz
Faktycznie autor ma rację, jeśli chodzi o organizowanie wyścigów na Skorej na odcinku od Uniejowic do Chojnowa. Nie stwarza ona do tego warunków, bo jest wiele przeszkód, których pokonanie zależy w dużym stopniu od organizatorów, natomiast pokonywanie "w pojedynkę" pod presją czasu mogłoby być zbyt niebezpieczne. Hmmm... a może by tak spojrzeć z drugiej strony? Często Pan Jurek mi mawia, że dla nas to Legnica leży koło Chojnowa, a Chojnów koło Białej i Jaroszówki, nie odwrotnie. Więc dlaczego by tak nie spróbować przepłynąć z Chojnowa do Zagrodna ;) ? Może nie cały odcinek, bo to byłoby zbyt trudne, natomiast pewien wybrany fragment. W warunkach konkurencji sportowej byłby to dużo większy wysiłek, a tu chyba o to chodzi, nie wspominając o umiejętnościach. Myślę, że odpowiedni odcinek by się znalazł.
zgłoś komentarz
Wiosna była, jest i będzie tylko jedna. Mam zdjęcia od Damiana. Pozdrawiam.
Każda konkurencja sportowa wymaga kibiców. Maratończycy biegają i biegają. Gdzie kończą bieg? Na stadionie. I mamy wodny stadion. Płytki! To przez dziurę w koronie jazu w Konradówce.
Dlaczego kładziemy taki nacisk na bezpieczeństwo? Nida. Dzisiaj się dowiecie o tragicznym wypadku na spływie w Świętokrzyskiem. Wiele osób lekceważy kajaki. Dlatego nasze spływy zabezpiecza zespół, który liczy około dziesięciu osób.
Niemniej jednak, każdy pomysł jest dobry.
Życzę miłego dnia. Jerzy Kucharski
zgłoś komentarz
Bardzo miło być jedyną Wiosną na Świecie :) Super, że są zdjęcia! Na tych, które widziałyśmy jakoś nas mało... Odezwę się z prośbą o przesłanie. Pięknego dnia życzę
zgłoś komentarz
Boją się Chojnowianki. ***.pl podało , ze z 4 ligi wycofała się już Prochowiczanka. Mamy drogę ku 3 ligi otwartą !
zgłoś komentarz
Dziękuję za życzenia udanych wakacji Jurku! Muszę na nie jeszcze poczekać, ale niebawem będę się lenić na całego! Do miłego zobaczenia!!! Już ostrzę pazury na kolejne przygody z kajakiem w tle ;)
zgłoś komentarz
to mi sie podoba, kiedy kolejny splyw ?
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.