Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter YT IG
Logowanie Rejestracja
PWSZ Legnica Cuprum

"Nie podjąłbym się tego, jeśli nie wierzyłbym w tą drużynę" - rozmowa z Arkadiuszem Paluchem

Autor Maciek
Data utworzenia: 01 lipiec 2014, 17:10 Wszystkich komentarzy: 12


"Nie podjąłbym się tego, jeśli nie wierzyłbym w tą drużynę" - rozmowa z Arkadiuszem Paluchem

Jak podsumuje Pan połowę rundy, którą przepracowaliście wspólnie z zawodnikami KS Chojnowianka?

- Muszę powiedzieć, że bardzo pozytywnie. Niestety początek był ciężki z tego względu, że chciałem poznać szybko chłopaków, drużyna musiała mi zaufać, nie była to łatwa sprawa. Wcześniej zawodnicy pozostali bez trenera na około dwanaście dni. Musieliśmy się szybko zaprzyjaźnić i zaadoptować do nowej sytuacji. Dążyłem do tego, aby piłkarze uwierzyli w to, że cel który sobie określiliśmy jest możliwy do zrealizowania. Wiem, że na początku moi podopieczni, przynajmniej niektórzy, nie wierzyli w tak duży sukces.

Celem postawionym Panu przez Zarząd był awans. Czy obejmując posadę szkoleniowca miał Pan jakieś obawy?

- No pewnie, że miałem. Nie podjąłbym się tego, jeśli nie wierzyłbym w tą drużynę i jej potencjał. Kilku zawodników znałem, gdyż już wcześniej będąc trenerem stawałem na przeciw klubowi z Chojnowa. Wiedziałem, że w tej ekipie jest potencjał, aczkolwiek największymi moimi obawami była wąska kadra biało niebieskich. Cały czas miałem w głowie wizję, że przyjdą kartki, przyjdą kontuzje i może dojść do takiej sytuacji, kiedy nie będzie kim grać. Na całe szczęście udało się ustalić harmonogram treningów tak, aby uniknąć tych kontuzji. Nie było naciągnięć czy też zerwań mięśni, pojawiły się natomiast drobne urazy podczas spotkań ligowych.

Czy kiedy obejmował Pan posadę szkoleniowca miał Pan świadomość, że kluczowy zawodnik - Mateusz Bartczak, w związku z odejściem sponsora, zniknie z podstawowej jedenastki?

- Miałem taką świadomość i wiedziałem, że od samego początku będziemy grać bez Mateusza. Odkąd pojawiłem się w klubiemyślałem jak ustawić skład, żeby to wszystko zafunkcjonowało. Musiałem przekonać zawodników, że bez Mateusza ta drużyna też może wygrywać. Pomimo tego, że Bartczak dawał wiele nie tylko jako piłkarz, ale zarówno w sferze mentalnej, udało mi się przekonać chłopaków, że kluczem do sukcesu jest drużyna, a nie jednostka.

Pierwsze spotkanie ligowe. Rywal Arkon Przemków i wysoka porażka, bo aż 6:0. Jakie były Pańskie odczucia, czy przed meczem uważał Pan, że tej drużynie jeszcze czegoś brakuje?

- Faktycznie, od razu na "dzień dobry" bomba, było to również dla mnie nieprzyjemne. To była najwyższa porażka w mojej karierze trenerskiej. Po tym spotkaniu miałem tydzień na to, aby zmotywować odpowiednio piłkarzy przed kolejnymi meczami w lidze. Było to chyba najtrudniejsze siedem dni od kiedy pojawiłem się w Chojnowiance. Trzeba było zrobić wszystko, aby piłkarze rozpatrywali to w takich kategoriach, że to jest tylko piłka, to jest jeden mecz, który ewidentnie nam nie wyszedł.

Można powiedzieć, że cały sezon poszedł "z górki". Zwycięstwa były przeplatane nielicznymi porażkami czy też remisami. Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu wiedzieliście o pewnym awansie do IV ligi. Czy już wtedy zaczął pan rozmyślać i układać plan pracy przed nowym wyzwaniem?

- Oczywiście nie da się przebrnąć sezonu bez przegranych. W Głogowie zagraliśmy troszeczkę nonszalancko, w Polkowicach graliśmy z ekipą z innej bajki, pojawili się piłkarze, którzy mają już doświadczenie ligowe, porażka z Grębocicami - ostatni mecz, tutaj było totalne rozkojarzenie, zawodnicy myślami byli poza boiskiem.

Wracając do sedna. Na cztery kolejki przed końcem nie myślałem jeszcze o IV lidze. W głowie jednak nadal myślałem o tym, kto mógłby ewentualnie zasilić nasze szeregi i zwiększyć konkurencyjność w drużynie.

Czy Zarząd Klubu postawił Panu jakieś cele po awansie do IV ligi?

- Szczerze mówiąc do tej pory nie było jeszcze żadnej konkretnej rozmowy z władzami. Myślę, że Zarząd klubu składa się z mądrych i rozsądnych osób i zdajemy sobie wszyscy sprawę, że w pierwszym sezonie musimy skupić się na utrzymaniu w tej klasie rozgrywek. Musimy zająć takie miejsce, żeby spokojnie się zaaklimatyzować w tej lidze. Jest to znacznie wyższy poziom niż okręgówka, a na przetarcie każdy beniaminek powinien się utrzymać. Dopiero później można myśleć, co można wykonać lepiej, w celu osiągnięcia dobrego wyniku końcowego. Moim celem jest zatem zajęcie bezpiecznego miejsca w tabeli, takiego, które pozwoli nam na spokojne granie i podwyższanie swojego poziomu.

Jak wiemy nasz klub potrzebuje wzmocnień przed rozpoczęciem ligi. Przekazał pan listę życzeń Zarządowi Klubu. Może nie będziemy pytać dokładnie kogo Pan widzi w barwach biało niebieskich, proszę jedynie zdradzić, które pozycje chciałby Pan wzmocnić.

- Jak mam być szczery to na wszystkich. Praktycznie na wszystkich, bowiem linia obrony wymaga na pewno wzmocnienia i linia pomocy oraz napad. Taka sama sytuacja jest w bramce. Tam też konkurencja powinna być znacznie większa. Mamy dwóch bramkarzy dobrych, aczkolwiek przydałby się trzeci goalkeeper, który zwiększyłby konkurencyjność na tej pozycji.

Wiem, że mamy problemy z defensywą, często musiałem sporo kombinować w trakcie meczu, aby wszystko było dobrze. Myślę, że na każdej pozycji potrzebowalibyśmy jednego, dwóch zawodników, aby ci którzy grają obecnie wiedzieli, że o promocję do pierwszej jedenastki trzeba powalczyć. Uważam, że potrzebujemy pięciu, sześciu nowych piłkarzy przed rozpoczęciem rundy.

Czy jedna runda, którą przepracował pan z piłkarzami z Chojnowa pozwoliła Panu na rzetelną ich ocenę?

- Myślę, że tak. Poznałem ich dobrze. Najważniejsze, że się dobrze rozumiemy. Potrafimy rozmawiać nie tylko przed meczem, ale także po meczu czy też treningu. Wielu chłopaków zaufało mi na tyle, że możemy spokojnie konwersować o mniejszych czy też większych problemach i to wszystko jest najważniejsze. Zawsze uważałem, że między zawodnikami, a trenerem powinien być dobry kontakt.

Co w związku z kontuzjami, które pojawiły się w klubie na koniec sezonu. Jak wiadomo dość mocno obolały jest Bartek Haniecki, który spełniał ważną rolę w defensywie. Czy możemy liczyć na tego piłkarza już w rundzie jesiennej?

- Wszystko zależy od najbliższego tygodnia. W przyszłym tygodniu Bartek ma przejść finalne badania, jeśli po nich okaże się, że uszkodzona jest jedynie łękotka to najprawdopodobniej będzie on mógł grać już w tej rundzie. Natomiast jeśli wiązadła uległy zerwaniu, to niestety Bartka nie będzie co najmniej pół roku.

Czy poza Bartkiem są jakieś innej kontuzje w klubie?

- Na chwilę obecną nie. Jedynie drobne mikrourazy, po których nie będzie śladu przed rozpoczęciem sezonu.

Czy ktoś z piłkarzy opuszcza klub?

- Nie mam i nie miałem żadnych takich informacji. Z tych ludzi, którzy są obecnie w kadrze nikt nie zgłaszał, iż chciałby odejść. Mam nadzieję, że wszyscy piłkarze zostaną, a dodatkowo wzmocnimy się kilkoma chłopakami, którzy jak wspomniałem wcześniej zwiększą konkurencyjność.

Wielkie zmiany przed klubem. Stadion Miejski w Chojnowie idzie do przebudowy. Jak zapatruje się Pan na to z punktu widzenia szkoleniowca. Czy wiadomo jest gdzie będziecie grali podczas pierwszego sezonu w IV lidze?

- Gdzie będziemy grali na prawdę nie wiem. Każdy ma swoje zadania, każdy ma swoje wyznaczone cele. Moim zadaniem jest przygotowanie drużyny do gry i nad tym się będę skupiał. Natomiast jakie kroki podejmą członkowie Zarządu Klubu to już nie moja działka.

Czego życzy Pan sobie w IV lidze?

- Braku kontuzji, frekwencji na treningach i zaufania między mną, a zawodnikami.


Komentarze

Ponad 13 tysięcy zarabia Jasiu obiecasiu.Więc jeden transfer może sfinsować przed wyborami
zgłoś komentarz
W klubie nie ma pieniędzy.Sponsor Kryszczuk miał swoją wizję tworzenia zespołu,ale prezesowa chce rządzić po swojemu.Kryszczuk to perspektywa,rozwój,pieniądze a Członka to 10 kroków w tył.
zgłoś komentarz
Degrengoladzie klubowej wtóruje Jan Serkies.
zgłoś komentarz
W klubie nie ma pieniędzy.Sponsor Kryszczuk miał swoją wizję tworzenia zespołu,ale prezesowa chce rządzić po swojemu.Kryszczuk to perspektywa,rozwój,pieniądze a Członka to 10 kroków w tył.
Nic dodać!
zgłoś komentarz
Do Chojnowa zagościła 4 liga.Ale co dalej?Jasiu Serkies milczy,wycofuje się z pomocy,nie wiadomo gdzie drużyna ma grać mecze i trenować.Obiecał spotkanie z ze sponsorami i nie robi nic,by do tego spotkania doszło.Kryszczuk wycofał się ze sponsoringu i o dziwo Serkies nie wstawił się za nim.Wiadomo przecież,że Kryszczuk nie chciał współpracować z Członką.Gdyby nie Ona to klub miałby pieniążki,sponsorów.Serkies milczy,odpowiedzialność za działalność klubu zwala na zarząd.Sponsorów nie widać.Panie Serkies kibice w Chojnowie chcieliby pana pomocy.Z taką pańską postawą klub zleci z ligi,a pan obwini wszystkich do wkoło tylko nie siebie.
zgłoś komentarz
Burmistrz obiecał Członce pomoc,a do dziś nie wiadomo,co z boiskiem,gdzie będą grać drużyny młodzieżowe,pierwszy zespół.Obiecać,wycofać się,zwalić winę na kogoś,a drużyna zleci z ligi.
zgłoś komentarz
skad wiesz co obiecal burmistrz czlonce ? skad wiesz ze sie wycofal ? skad wiesz ze nie robi spotkania ze sponsorami ? rozmawiales z nim ?
zgłoś komentarz
A jednak prawda?Chojnowianka wszystkie mecze tej jesieni rozegra na wyjeżdzie!/patrz:terminarz DZPN/,
zgłoś komentarz
Na polecenie burmistrza mecze gramy na wyjezdzie.Burmistrz nie chce,by zniszczyć główną płytę.Zawodnicy nie mają gdzie grać i trenować.Witek T odsyła ich do parku i na staw.
zgłoś komentarz
To jest jakis zart?
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Sklep Bigform