Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter nk
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English


Słodownia - ponad rok od tragedii

Autor Redaktorka
Data utworzenia: 30 styczeń 2015, 09:07 Wszystkich komentarzy: 3


Słodownia - ponad rok od tragedii

Chojnowska Słodownia rozpoznawana jest przez większość mieszkańców Chojnowa. Jej stan z roku na rok się pogarsza, co sprawia, że na dzień dzisiejszy jest jedną, wielką ruiną. Już od czerwca 2011 roku ten zabytkowy budynek stawał się bezużytecznym pustostanem. Amatorzy taniego zarobku szybko znaleźli sposób na jego wykorzystanie. Zaczęło się od rozkradania wyposażenia, wyrywania okien i drzwi. Gdy w środku nie zostało już nic prócz gołych ścian, palnikami acetylenowymi i szlifierkami kątowymi, wycinano metalowe elementy konstrukcji.

Prawdopodobnie wszystko mogłoby przejść bez większego rozgłosu, gdyby nie tragiczne wydarzenia z 6 sierpnia 2013 roku. Tego dnia Słodownia zawaliła się, odbierając życie człowiekowi, któremu nie udało się uciec spod walącego się budynku. Na miejscu przebywały jeszcze dwie inne osoby, które miały więcej szczęścia, choć nie na tyle, by wyjść z tego beż żadnego uszczerbku na zdrowiu. Zdaniem biegłych, mężczyźni, którzy w dniu tragedii „pracowali” na terenie Słodowni nie byli bezpośrednimi sprawcami. Uruchomili jedynie mechanizm katastrofy. Już wiele osób wcześniej sukcesywnie wycinało jej elementy.


Czy można było uniknąć tragedii? Zdaniem prokuratury, osobą odpowiedzialną za to nieszczęście jest 42-letnia właścicielka budynku, która do czerwca 2011 r. nie podjęła żadnych działań związanych z należącą do niej nieruchomością. Pomimo licznych wezwań ze strony gminy oraz nadzoru budowlanego, nie zabezpieczyła obiektu przed dostępem do niej osób trzecich. Prokurator jednoznacznie stwierdził, że to właśnie ona powinna ponieść karę w postaci grzywny lub pozbawienia wolności do roku czasu, o czym mówi art. 91a prawa budowlanego.

Odpowiedź na postawione wcześniej pytanie nasuwa się sama: tragedii by nie było, gdyby odpowiednio wcześnie rozebrano już wtedy niszczejący budynek. Być może wystarczyło tylko ogrodzić teren i stale go kontrolować np. przez firmę ochroniarską. Do końca nie wiadomo, czy zachowanie właścicielki nie było celowe. Odwiedzające Słodownię osoby mogły przecież doprowadzić do likwidacji obiektu bez jej udziału. Niestety możemy tylko przypuszczać jak było naprawdę.

Po wydarzeniach z 6 sierpnia, miasto samodzielnie sfinansowało “prowizoryczny” płot oraz wykonało specjalne oznakowania, ostrzegające o niebezpieczeństwie. W koszta wpisano również wyburzenie ścian, które będąc w opłakanym stanie, były bliskie kolejnemu zawaleniu.


Dziś, ponad rok od tragedii, po ogrodzeniu nie ma ani śladu. Nie możemy winić za to władz. Obiekt prawnie należy do osoby prywatnej, w obowiązku której leży zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa. Kiedy wybraliśmy się w okolice Słodowni, pomimo upływu czasu napotkaliśmy osoby, które nadal wśród ruin poszukują złomu. W murach budynku wciąż kryją się niewykorzystane elementy, które stanowią smakowity kąsek, dla tych, którzy liczą na łatwy i szybki zarobek. Możliwość swobodnego poruszania się po terenie, tylko zachęca do wyciągania resztek tego, co tam pozostało.

Kontakt z Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego pozwolił nam ustalić, że tuż przed nowym rokiem, właścicielka otrzymała kolejne wezwanie, nawołujące do zabezpieczenia “miejsca grozy” oraz do stawienia się w Powiatowym Inspektoracie. Na chwilę obecną nie wiadomo jak potoczą się losy Słodowni. Miejmy tylko nadzieję, że historia się nie powtórzy, a ignorancja i brak zainteresowania nie doprowadzą do kolejnej katastrofy.



Komentarze

Nie wyobrażam sobie, jakie zabezpieczenia byłby w stanie zniechęcić złodziejską mafię przed wejściem na obiekt. Artykuł jest napisany w taki sposób, jakby złodzieje byli zupełnie nieświadomi zagrożenia i niewinni. Ciekawe czy nasza policja zrobiła cokolwiek, gdy oni rżnęli ten budynek. Nie możliwe, żeby nikt nie wiedział, co się tam dzieje. Siatkę też ukradły krasnoludki.
zgłoś komentarz
Właścicielka winna? Czego? Tego, że znalazł się debil rozbierający budynek od piwnicy? Najbardziej w tej całej tragedii szkoda mi właśnie słodowni. Piękny budynek, który przed postawieniem tego szarego, wysokiego ochydztwa przy torach (które nic nie daje) był dobrze widoczny i rozpoznawalny. A "biedny" człowiek, który zginął w "tragedii" sam się pchał do grobu. Czy tak samo wam szkoda ludzi popełniających samobójstwo? Możecie mówić o mnie co chcecie, ale taka jest prawda.

Potwierdzam to, że budynek wciąż jest rozkradany.

Zabytkowy budynek? Słodownia była wpisana w jakąś ewidencję czy coś w tym stylu? Pytam całkiem serio.

A tak swoją drogą:
"Amatorzy taniego zarobku [...]"
Litości! Wy w ogóle czytacie co piszecie? Przecież stwierdzenie "tani zarobek" jest absurdalne.
zgłoś komentarz
A mi po przeczytaniu tego artykułu nasunął się chyba bardziej drastyczny scenariusz.
Otóż lata temu, będąc dzieckiem miało się różne głupie pomysły odwiedzania niebezpiecznych miejsc. Ja na przykład wchodziłem z kolegami na wieżę ciśnień kiedy była nie zabezpieczona.
Wydaje mi się, że ktoś powinien poważnie się zainteresować tym miejscem bo przecież obecna młodzież czy dzieci również miewają głupie pomysły a kolejnej tragedii chyba wszyscy byśmy nie chcieli.
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.