Chojnow.pl
Zapoznaj się z naszą Polityką prywatności
facebook twitter YT IG
Logowanie Rejestracja
REKLAMUJ SIĘ NA CHOJNOW.PL SPRAWDŹ NASZĄ OFERTĘ BANERÓW I ARTYKUŁÓW SPONSOROWANYCH

7 pytań do… projektanta wnętrz.

Autor admin
Data utworzenia: 05 czerwiec 2014, 13:54 Wszystkich komentarzy: 2


7 pytań do… projektanta wnętrz.

Ewa - Projektant wnętrz
Forma zatrudnienia: własna firma
Miasto, w którym pracuje: od 100000 do 199999 mieszkańców


Portal: Jak to się stało, że zostałaś projektantem wnętrz? Wiedziałaś od początku, że chcesz się tym zajmować czy przyszło z biegiem lat i stopniowym poznawaniem swoich preferencji?

Ewa: Życie byłoby nieznośnie nudne gdyby wszystko przychodziło nam z łatwością! O tym, jak chcielibyśmy by ono się toczyło czy też w jakim zawodzie przyjdzie nam w życiu pracować marzymy od okresu dzieciństwa… Niestety tak jest zazwyczaj, że im jesteśmy bardziej dojrzali, świadomi swoich potrzeb, im stajemy się coraz bardziej samodzielni, zderzamy się z rzeczywistością i wszystkie marzenia poddawane są próbom i weryfikacji. Kiedy byłam dzieckiem i później nastolatką pragnęłam zostać znaną prezenterką TV, Panią dziennikarką, a i w pewnym momencie życia pojawiały się inne szalone, zawodowe pomysły, choćby taki by zostać aktorką teatralną! Wybór zawodu, a jeszcze wcześniej kierunku studiów to seria przypadków oraz wpływ otoczenia w jakim się wychowywałam, otoczenia, które mnie ukształtowało. Dziadek w wolnych chwilach własnoręcznie wykonywał klasyczne meble, które precyzyjnie rzeźbił przenosząc na ich drzwiczki obrazy polskich malarzy. Kiedy miałam 8 lat wykonał dla mnie wielki drewniany domek dla lalek Barbie. Byłam nim totalnie zauroczona, na tyle że zamiast bawić się lalkami ciągle go urządzałam, wklejałam różne tapety oraz budowałam samodzielnie mebelki. Po śmierci dziadka, kiedy to jeszcze byłam podlotkiem, babcia przekazała mi zbierane przez dziadka albumy prezentujące dzieła sztuki znanych artystów. Zakurzone na półce odkryłam po latach, w momencie decyzji o wyborze kierunku studiów wyższych. I chociaż uczyłam się w klasie o profilu humanistycznym i planowałam pierwotnie studia dziennikarskie, ba, nawet pisałam jakieś teksty do lokalnych gazet, to pod wpływem opowieści babci o dziadkowej miłości do mebla i sztuki, pomyślałam sobie by zdobywać wiedzę w tym kierunku. Wcześniej sztuka czy też architektura nie były moim konikiem, nawet nie przeszło mi przez myśl, że mój zawód będzie wiązał się z tymi dziedzinami. I tak los sprawił, że zamiast na dziennikarstwo dostałam się na historię sztuki. Właściwie moje kolejne naukowe i zawodowe decyzje to suma przypadków - los tak mną kierował, że bez uprzednich planów założyłam własną pracownię projektową. Na studiach historii sztuki planowałam kontynuować naukę na studiach doktoranckich poświęconych tematyce interesującego mnie w perspektywie historii sztuki designu i architektury, odbywałam staże w centrach sztuki itp. Ale z biegiem lat wydawało mi się to zbyt monotonne, męczyło mnie ciągłe przesiadywanie w bibliotekach czy też praca galeryjna. Na 5 roku studiów zaczęłam myśleć odważniej i szukać dziadziny, dzięki której znajdę pracę zrodzoną z pasji, czy też taką która pozwoli mi na komfort myślenia, że będzie pełna wyzwań i nigdy mi się nie znudzi. I tak wspominając dziadka oraz łącząc moje domowe najmilsze wspomnienia z dzieciństwa z wiedzą dotyczącą design (także za uporczywą namową znajomych i rodziny) postanowiłam zdawać na Architekturę Wnętrz. No i stało się! Najpierw pochłonęły mnie studia a mały rynek pracy w rodzinnym Płocku sprawił, że podjęłam spontaniczną decyzję: sama stworzę sobie stanowisko pracy. Będąc jeszcze na projektowych studiach założyłam pracownię!


P: Na czym polega Twoja praca? Jakie są Twoje obowiązki? Opisz swój dzień w pracy (jak wygląda, jak przebiega, czym się w ciągu dnia pracy zajmujesz).

E: Właściwie to każdy dzień jest inny, ponieważ każdy projekt jest inny, tworzony dla indywidualnego, mającego inne oczekiwania i przyzwyczajenia inwestora. Niezmienne jest jedno - samokontrola i systematyczność. Samozatrudnienie nauczyło mnie, że sama muszę narzucać sobie pewien rygor i schemat dnia, by móc realizować kilka projektów jednocześnie, dotrzymywać terminów i znajdować jeszcze czas na życie prywatne. Dzień zaczynam o świcie, zawsze o 6 rano, by od godziny 8 być już ciałem i głową w pracowni. Na każdy dzień opracowany mam grafik by nie pominąć czekających mnie obowiązków czy też projektowych zadań danego dnia. Poza pracą czysto techniczną wykonywaną w pracowni przed komputerem, kiedy to opracowywany jest projekt od rzutów czysto architektonicznych po finalne wizualizacje, zawód ten wiąże się z dużą aktywnością poza biurem. Wizyty w sklepach z materiałami wykończeniowymi i wszelkimi wnętrzarskimi detalami, praca w miejscu inwestycji, by bardzo dokładnie zapoznać się z tkanką wnętrza, jego architekturą, którą trzeba ubrać od środka, spotkania z inwestorami. Spotkania są najbardziej pasjonujące i absorbujące. Czasami kilkugodzinne, polegają nie tylko na przedstawianiu klientowi pomysłów. To czas spotkania z drugim człowiekiem po to, by go dobrze poznać, dowiedzieć się kim jest, jaki ma charakter, potrzeby, domowe przyzwyczajenia. To ważne, ponieważ wnętrze projektowane jest dla niego i dla jego wygody. To też czas edukowania inwestorów i pewnej zmiany sposobu postrzegania otaczającej ich przestrzeni. Każdy dzień to nowe wyzwanie!


P: Co jest najprzyjemniejsze? Co daje Ci najwięcej radości i satysfakcji?

E: Najprzyjemniejsze są chyba właśnie wielogodzinne spotkania z moimi klientami i prowadzone dyskusje, podczas których muszę przekonać osobę, dla której tworzę wnętrze, do moich pomysłów, zarazić ich entuzjazmem jaki towarzyszy projektowaniu nowej, pełnej wyzwań przestrzeni. Największa radość natomiast to moment zamknięcia projektu oraz moment zakończenia realizacji. To bezcenne uczucie, kiedy po kilkumiesięcznej pracy dla danego klienta słyszy się słowa podziękowania za wykonaną pracę. W okazywanej radości i zadowoleniu klienta tkwi cały sens mojego działania. Widok osoby zadowolonej ze swojego dopiero co urządzonego domu jest bezcenny.




P: Co jest najtrudniejsze? Co sprawia Ci problem? Za czym w swojej pracy nie przepadasz? Czego wolałabyś uniknąć?

E: Cierpliwość. Musiałam się jej nauczyć, ponieważ od dziecka wszystko chciałam tu i teraz, spontanicznie. Projektowanie wnętrza wymaga wielkiej cierpliwości. Najpierw na etapie tworzenia projektu, ponieważ na to potrzeba dużo czasu zanim zbuduje się projekt i będzie można zobaczyć pierwsze efekty swojej pracy: najpierw powstają techniczne opracowania, rzuty, widoki ścian, buduje się bryłę wnętrza w odpowiednim oprogramowaniu, spędza dnie, a i czasami noce przy wyborze ogromnej ilości wnętrzarskich materiałów wykończeniowych i detali. A gdy już się zakończy projekt, ponownie trzeba czekać na jego realizację, która zajmuje kolejne kilka miesięcy… To niełatwa praca wymagająca poświęcenia i na pewno PASJI pisanej wielkimi literami.


P: Jakie cechy osobowości okazują się przydatne w Twojej profesji? Czy trzeba mieć jakieś konkretne predyspozycje żeby ją wykonywać?

E: Myślę, że wielu cech koniecznych przy pracy projektanta wnętrz można się nauczyć wraz ze zbieranym doświadczeniem zawodowym, jak choćby wspomniana cierpliwość. By być dobrym projektantem na pewno trzeba być perfekcjonistą.


P: Jak wygląda sytuacja na rynku pracy w Twojej branży? Masz własną firmę - czy masz dużą konkurencję? Nie miałaś problemów z pozyskaniem klientów, z utrzymaniem się na rynku? *Na odpowiedzi w dużej mierze zaważy miejsce – wielkość miasta oraz rejon kraju.

E: To chyba zależne od miasta, w którym poszukuje się pracy w branży wnętrzarskiej. Im większa i prężniej działająca aglomeracja, tym więcej osób szukających usług pracowni projektowania wnętrz, a tym samym więcej miejsc pracy dla architektów i większa branżowa konkurencja. Postanowiłam założyć pracownię w niewielkim, ale bogatym mieście. Z jednej strony robione przeze mnie badania rynku, kiedy to trzy lata temu zakładałam moją firmę wykazały duże zapotrzebowanie na korzystanie z usług architekta wnętrz, z drugiej nie było szans na to bym znalazła pracę w jednej z lokalnych pracowni. To małe, często jednoosobowe firmy. By móc się realizować i pracować w tej branży musiałam sama stworzyć sobie stanowisko pracy. W dużych miastach na pewno jest łatwiej na tym rynku pracy, ale obserwuję i w moim otoczeniu duże zmiany. Rynek ten szybko się rozwija i ludzie coraz częściej uświadamiają sobie jak opłacalne jest inwestowanie w projektanta wnętrz. Wokół mnie powstaje coraz to więcej konkurencyjnych firm, trzy lata temu takiego ruchu jak obecnie nie było.




P: Jak wyglądają warunki finansowe?

E: Zarobki w skali miesiąca wiążą się z ilością wykonywanych projektów. Cena startowa za wykonanie projektu to 100 zł za m2 projektowanej powierzchni. W branży liczy się także renoma pracowni. Im bardziej znana i rozchwytywana pracownia tym może sobie pozwolić na wyższą stawkę startową przy rozmowach o wycenie za projektowany metr. Znam pracownie oferujące swoje usługi w Warszawie, które za projektowany metr cenią się na 2 500 zł. Z mojej perspektywy móc sobie pozwolić na taki luksus jest wręcz niewyobrażalne i rzeczywistość nie jest taka różowa. Niestety często ten ciężki i czasochłonny zawód nie jest doceniany adekwatnie do ilości wykonywanej nad danym projektem pracy.


P: Bardzo Ci dziękujemy za udzielenie informacji.



Komentarze

Please try Google before asking about Useful Product Blog 1b18773
zgłoś komentarz
Please try Google before asking about Recommended Product Tips 1877336
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.